Moja opinia o Kozicach

Wieś otoczona jest pięknym lasem, bogatym w zwierzynę, roślinność i grzyby. Kozice leżą nad malowniczą rzeczką, pełną ryb i licznie odwiedzaną przez ptactwo. Nad rzeką są rozległe malownicze łąki, w lecie pełne kwiecia, wiosną i jesienią często zalewane przez nadmiar wód płynących Okrzejką, w zimie zmienione w piękne śnieżne pola. Łąki często odwiedzane są przez sarny lubiące soczystą trawę.

Krzyś

Epilog – Epilogue

Epilog
W osiem ledwie lat później, w sierpniu 1952 roku Eugeniusz znów stanął w samiutkim środku świątyni, ale wówczas inna pieśń górowała  pod sklepieniem kościoła. Tym razem był to marsz Felixa Mendelssohna. Eugeniusz znów prosił Pana, ale tym razem nie tyle o wolność, co o wytrwanie w słodkiej niewoli. Tym razem miał u boku zupełnie inne towarzystwo – ładną i bardzo młodą, dwudziestodwuletnią Wiesławę – warszawiankę od pokoleń, również po dramatycznych i traumatycznych przejściach wojennych. I znów niosła tę parę ku górze pieśń radosna, pełna nadziei i serce krzepiąca.
Okrzejka ma dwa miejsca o historycznym znaczeniu. U źródeł jej zaledwie siedemdziesięciokilometrowego biegu leży ładnie położona podlaska wieś Wola Okrzejska, gdzie urodził się i wychował największy według mnie heros naszej prozy – Henryk Sienkiewicz piszący ‘ku pokrzepieniu serc’. Okrzejka kończy bieg oddając swe wartkie wody Wiśle pod Maciejowicami, gdzie powstańcy pod wodzą Naczelnika Tadeusza Kościuszki ulegli w 1794 roku rosyjskiej armii pod dowództwem chytrego generała Fersena, co fatalnie zaciążyło na dalszych polskich dziejach.
Opisane w moim opracowaniu okolice z pewnością doświadczyły jeszcze mnóstwa innych dramatycznych wydarzeń minionych epok. Ich świadkowie – potężne dęby, wierzby przydrożne, szumiące sosny, brzozy z daleka kokietujące bielą swych spękanych pni, olchy nad rzeką pewnie niejedno mogłyby opowiedzieć a tymczasem ….słońce świeci jak świeciło, ptaki śpiewają, zboża złocą się latem, Okrzejka niesie swe wody ku Wiśle jak gdyby nigdy nic. Ciągle gości tu spokój, niewinna harmonia.
Kocham te miejsca i myślę, że gdyby taka łączna żarliwa energia wszystkich zamieszkałych tu pokoleń mogła skupić się jakim cudownym sposobem w jednym miejscu i czasie, mielibyśmy lokalne słoneczko na wypadek chłodnych dni.

Zbyszek, Warszawa, luty 2008 r.

 

Epilogue

Just eight years later, in August 1952, young Gene stopped in the very center of the same church, but this time the other song ruled under the arched vault. This time, it was joyful Mendelssohn wedding march. Again, Gene begged God, yet this time not for freedom but  to be able bear sweet captivity. This time he had another company at his side – pretty and so young girl from Warsaw, with city background, but she and her family also suffered much in this terrible war. Again, song of hope and joy carried the young couple up to the sky.

The river Okrzejka offers two historically significant spots. At the source of its 50 miles long course, a scenic village is placed, called Wola Okrzejska where Henryk Sienkiewicz was born. Sienkiewcz is regarded by  many of Poles including me the  greatest Polish novelist writing his famous books “for hearts strengthening” at times which were difficult for a country that was erased from the world map. Okrzejka completes its short course giving its swift waters to Visla in Maciejowice where the Polish insurgents lead by Teddy Kościuszko were defeated by the Russian army commanded by the cunning general Fersen in 1794 and this unhappy fight had disastrous consequence for the fate of Poland.

The neighborhood illustrated  in this short description undoubtedly witnessed numerous dramatic events in the past centuries. The mute witnesses – powerful oaks, willows by the roads, rustling pines,  birches wooing with the whiteness of their cracked bark and alders on the river could say much about the past while… the sun shines as always, birds sing and fields of corn become golden every summer, Okrzejka rolls its water to Visla as if nothing particular happened. It is still a wonderful place of dreamy peace, innocent harmony.

I do love this neighborhood and I think that if the accumulated ardent power of all past generations could be miraculously focused in one place, at the same time, we could have a little local sun for cool days and nights.

Ptasie Obwieszczenia (6/6) – Message of the birds (6/6)

(6/6)

…i zwrócił im Pan ich ziemię pradawną, od stężyckiego grodu nad Wisłą zasiedlaną, od średnich wieków osiadłą, tak ukochaną, upragnioną. 

Po ostatnich słowach pieśni nastała cisza przerywana jedynie babskimi westchnieniami tak głębokimi jak kamienne studnie . W pewnym momencie dowódca wydał rozkazy: „na ramię broń”, „w tył zwrot” i „naprzód marsz”. I żołnierze podziemni stukając buciorami wyszli ze świątyni , szybko znikli z pola widzenia.
Ojczyzna tych, którzy zostali w kościele odmaszerowała do lasu. Nie na długo wszakże. A ludzie już nigdy nie byli tacy jak wcześniej. Oczy jakoś wyżej nieśli, tę wiosenną nadzieję na nowo dostrzegli, zawierzyli jaskółkom, skowronkom, słowikom. Te najbardziej wolne ze stworzeń jak gdyby nigdy nic ogłaszają wolność ziemi, na przekór działom, bombom i kulom. I niosły ludzi słowa pieśni błagalnej do domów krzepiąc serca spragnione ludzkiej normalności.

Dwudziestodwuletni Genek, zamieszkały w malowniczo położonej wiosce nad Okrzejką, był jednym z tych młodych chłopców oddziału Zagończyka, stojących w samiutkim środku kościoła i śpiewających hymn „Boże coś Polskę” – pieśń, która była pierwotnie napisana dla cara Aleksandra w 1816 roku przez Antoniego Felińskiego, skomponowana przez Jean Pierre Solie. Później stała się wielką pieśnią patriotyczną  i pretendowała nawet do rangi hymnu narodowego  jako jedna z możliwych wersji.

KONIEC

(6/6)

…and their Lord gave them back their ancient land, populated and settled since Middle Ages, beginning from the old local stronghold Stężyca on river Visla, the land so dear, so  much longed-for.

After the last song tones resounded, the silence ruled for a while, interrupted only by the sighs of the village women,  deep as wells made of stones. Then, the detachment commander gave final commands: “shoulder arms”, “about face”, “forward march” and the guerrillas came out, clattering with their shoes on the way, disappearing quickly.

Fatherland of those who stayed in the church, marched forward to the wood.  Not for long, though and people were not the same as before this Sunday morning. They proudly walked with their heads higher somehow, anew they gathered hope, they listened to spring-time promises of swallows, larks and nightingales.

These flying creatures, probably the most free animals in the world announce freedom to the land as naturally as if nothing had happened, acting disobligingly against the bullets, the bombs and the guns. And the words of famous invocation carried people home, strengthening their hearts calling for simple human normalcy.

Twenty years old Genek, born and raised in the scenic village on the river Okrzejka was one of those young boys commanded by Zagonczyk, standing in the very middle of the church and singing famous invocation, with melody composed by Jean Pierre Solie and the lyrics by Alojzy Feliński in 1816, surprisingly, in honor to a Russian czar Alexander. Later on, it turned into patriotic hymn and was recommended as a Polish national song.

THE END

 

Kulminacja (5/6) – Culmination (5/6)

(5/6)

Stukot żołnierskich butów wypełnił obszerne wnętrze świątyni. Zaskoczeni ludzie szybko usuwali się z drogi i leśni zatrzymali się w samiutkim środku kościoła, pod najwyższym punktem łukowatego sklepienia.
„Do nogi broń”, „Do śpiewu przygotuj się” zarządził mocnym głosem dowódca.
I zaczęli….
BOŻE, COŚ POLSKĘ PRZEZ TAK LICZNE WIEKI
OTACZAŁ BLASKIEM POTĘGI I CHWAŁY…
Ludzie oniemieli. Chyba gdyby sam Chrystus zmartwychwstały pojawił się wobec nich, nie byłoby większego osłupienia. Tu, teraz, w samym środku wojennej zawieruchy stoją polscy żołnierze. O, Jezuniu miłosierny, o Matko przenajświętsza, czy to się dzieje naprawdę?
Płacz jakiś ogromny targnął ludziskami, szloch z samego dna serc udręczonych. Teraz stali przed obliczem Boga samego skarżąc mu się jak dzieci na poniżenie, krzywdę, cierpienie niezmierne. Szlochały z początku baby i wiejskie dziewczęta, potem twarde, zawzięte męskie serca poddały się, dały folgę temu co już się w nich pomieścić nie mogło i szczerymi łzami płynęło jak Okrzejka wezbrana przy wiosennych roztopach.

I cały kościół zakołysał się, podniósł i miejsce uczynił dla tej energii rzewliwej a potężnej, która gdyby na jaką przeszkodę teraz trafiła, zmiotłaby ze szczętem.
I wszyscy kontynuowali razem z młodymi chłopcami w mundurach hymn mesjańskiego narodu na poły śpiewając, na poły zaś wyrzucając z piersi z wysiłkiem szloch i słowa: „Ojczyznę wolną racz nam zwrócić Panie”.

cdn…

(5/6)

Clatter of the soldiers’ shoes  filled the church interior.  People, taken aback, swiftly stepped aside and the ‘men of the wood’ stopped in the very center of the church, just under the highest point of the arched vault. The commander kept giving successive commands: ‘Present arms’, ‘prepare for  singing’. And they  started to sing loudly…  „BOŻE, COŚ POLSKĘ PRZEZ TAK LICZNE WIEKI OTACZAŁ BLASKIEM POTĘGI I CHWAŁY…” [a particularly significant patriotic hymn and invocation for God, sung solemnly, with much emotion].

People stood speechless, absolutely dumbfounded. Had Jesus manifested himself in the church, there could not have been more stupefaction. Now and here, in the middle of the turmoil of war, of German ruling, the Polish soldiers stand and sing in the church. Oh, Jesus, Our Lady, is it truly happening???

The violent weeping,  the sobs deep down the tormented hearts swept people. They stood now, under the face of God, airing their series of complaints of humiliation, wrongs and enormous suffering . Firstly, the village women and girls produced spasms of sobs but later even tough male hearts surrendered, a wave of grief kept rising and at one point it overfilled and tears flew widely like water over the banks of Okrzejka during the springtime thaw.

And the whole church rocked and rose giving place for this powerful portion of energy which could trample any obstacle if found on its way. And then they all, along with the soldiers,  continued with the invocation of this messiah nation , partly singing painfully or rather sobbing and uttering words : „Ojczyznę wolną racz nam zwrócić, Panie”. “Fatherland, freedom, please give them back to us, o Lord!

 

[First verse of this patriotic song went like:

God! Thou surrounded Poland for so many centuries

With the grandeur of might and glory,

And with the shield of Your almighty protection

From ill fortunes that were to oppress her.

 

(refrain:)

Before Your altars we carry our imploration:

Fatherland, freedom, please give them back to us, o Lord!]

to be continued…

 

Przed kulminacją (4/6) – Prior to Culmination (4/6)

(4/6)

Wiosną 1944 roku oddziały Armii Krajowej ze zgrupowania skupionego w okolicy miasteczka Ryki pod wodzą sławnego Orlika prowadziły wiele akcji mających przekonać okupantów niemieckich, że czas ich panowania kończy się nieuchronnie. Akcja Oddziału Zagończyka nie mogła być samowolna. Wszystko starannie zaplanowano i przygotowano. Ksiądz proboszcz Grzeszko po długim wahaniu wyraził zgodę. Ruszono…

Przed świtem przednie straże starannie spenetrowały drogę marszu znad rzeki do parafialnej wsi Korytnica meldując dowódcy, że teren jest ‘czysty’.

W kościele sprawowana była poranna niedzielna msza święta. Zgnębiony naród ze ściśniętym sercem pokornie prosił Pana o koniec bandyckiej okupacji. Świeżo jeszcze w pamięci stała masakra żydowskich mieszkańców pobliskiego Żelechowa, gdy gnano ich nieludzko długą drogą do Sobolewa mordując na prawo i lewo, łącznie z kobietami z malutkimi dziećmi przy piersi. Tu i tam ciągle płonęły chłopskie domostwa w odwecie za rzekome lub faktyczne działania tych, których żandarmi określali jako ‘polnische banditen’.

Rankiem oddział dotarł w okolice kościoła. Tu dowódca zarządził błyskawiczną zmianę strojów na ‘galowe’ (w tej biedzie jeśli karabin nie był na sznurku lecz na skórzanym pasku i były jakie takie podzelowane buty to już było galowo).

Dowódca silnym głosem wydawał kolejne komendy: ‘w czwórki w prawo zwrot’, ‘na ramię broń’ i ‘naprzód marsz’. Żołnierze Podziemnego Państwa dzwoniąc żabkami zelówek ruszyli i wkroczyli energicznie do kościoła.

cdn…

Prior to Culmination (4/6)

In spring 1944, the detachments  of the underground Home Army being a part of the concentration active in the neighborhood of a little town Ryki, under command of famed Orlik, carried out a lot of actions which were aimed at convincing the Nazi German invaders that period of their rule comes inevitably to an end.  The planned action of the detachment commanded by Zagonczyk (pseudonym) could never be arbitrary. Every detail has been carefully planned and prepared. The parish-priest Grzeszko gave his acceptance, not without hesitation. The underground soldiers took their move…

 

At dawn, the front guards carefully checked the marching route stretching from the river to a parish village Korytnica and then they reported that the area is “clean”.

 

In the church, the Sunday morning mass service has been continued. The oppressed people asked the God  with a heavy heart  for bringing an end to the bandit-like occupation . People still had in fresh memory an appalling massacre of the local Jewish community living in nearby Zelechow, when they were herded in an inhuman way and drove along a road to Sobolew, being murdered frequently on the way, including mothers and their new-born babies kept at their breasts. Here and there, the individual peasant farms were set on fire as a revenge for would-be or real activities of those who were labeled  Polnische banditen by the Nazis.

 

In the morning, the detachment reached the direct church neighborhood. Then, commander ordered the instant change of fighters’ clothes to a “full dress” (the all-embracing poverty of that hard time meant that if the gun was hanging not on the string but on the thong or there were any shoes, preferably with the iron sole segments, then an individual was called “full dressed”).

The commander exclaimed  successive commands “right turn in four”! “slope arms”! and “forward march”! The Soldiers of the Underground Army took a move clinging with the iron soles and they vigorously entered the church.

to be continued…

Taktyka podziemnej armii (3/6) – Tactics of the underground army (3/6)

(3/6)

Już w czterdziestym drugim sunęły ze wschodu przez żelazny most na Okrzejce tajemnicze pociągi z oknami szczelnie zasłoniętymi firankami, o których wtajemniczeni szeptali, że wiozą żołnierzy niemieckich z beznadziejnie odmrożonymi rękami, nogami, uszami i nosami.

„Dobrze im tak, szwabom cholernym” cieszyli się okoliczni chłopi. Kierownictwo Armii Krajowej nie było skłonne narażać swoich ludzi na zbyt wielkie ryzyko. Wiadomo, czekano na dogodny moment aby naród nie wykrwawił się przedwcześnie w nierównej walce z ciągle jeszcze potężnym wrogiem.

Tymczasem trzeba było jakoś zagospodarować rosnącą aktywność setek młodych chłopskich serc rwących się do konfrontacji. Szefowie lokalnych oddziałów leśnych dowodzonych przez legendarnego „Orlika” długo rozważali jak pogodzić potrzebę pokazania swej obecności na terenie parafii z zasadą minimalnego ryzyka. Debaty były gorące, naładowane wściekłą emocją ludzi upokorzonych, utytłanych w błocie pięcioletniej już wówczas hitlerowskiej okupacji. W końcu ktoś rzucił szaloną wydawałoby się myśl o pieśni zamkniętej w niedawno wzniesionym niemal nadludzkim wysiłkiem chłopskiej społeczności, ogromnym, pięknym murowanym kościele.

cdn…

(3/6)

In the year 1942, mysterious trains rolled from the Eastern front passing the iron bridge construction on the river Okrzejka. The tightly drawn windows curtains hidden something which the locals  spoke about as German soldiers with the hard frost-bitten limbs, noses, ears.

“It serves them right!” – rejoiced the local peasants. Yet, the leadership of the underground Home Army were reluctant to expose their staff to overly risk. It was obvious that they have been earnestly waiting for a suitable moment because the enemy was still powerful and the nation bleeding would be too expensive at that time.

Still, the commanders realized that driving hundreds  of fighting-hungry young village boys to undertake actions against the Nazis was a top priority. Famous  “Orlik” (pseudonym), a local commander of the local bush-and-forest guerilla bands have discussed  for hours  with the other commanders over how to balance the minimum risk principle with the urgent need to demonstrate their presence in the parish area. The debates were hot, loaded with anger and hardly choked rage of people degraded, humiliated, soiled by the then five years long already German occupation. In the end, someone threw apparently crazy idea of a song imprisoned in newly built impressive large church, erected by a superhuman effort of a poor parish village community.

to be continued…

Pierwsze oznaki nadziei w okupowanym kraju-First sign of hope in the occupied land (2/6)

 

(2/6)
Monotonia płaskich mazowieckich równin urozmaicana była piaszczystymi morenowymi wzniesieniami oplatanymi pajęczą siecią piaszczystych dróg prowadzących do pojedynczych gospodarstw schowanych w lasach lub w zagłębieniach terenu.
Wiosna 1944 roku przypominała ową słynną, niezwykłą wiosnę 1812 roku opiewaną przez Adama Mickiewicza w jego narodowej biblii , której na imię „Pan Tadeusz”.
„O wiosno, kto Cię widział wtenczas w naszym kraju
Pamiętna wiosno wojny, wiosno urodzaju…”
Lokalne kierownictwo Armii Krajowej miało pełne ręce roboty. Czuło się jakiś niezwykły ferment, jakieś podniecenie z powodu wydarzeń niezwykłych acz groźnych. Z frontu dochodziły coraz to nowe wieści o przewagach Sowietów. Żandarmi i urzędnicy Trzeciej Rzeszy – niepodzielni dotąd władcy połowy Europy, w tym malowniczych okolic nad Okrzejką, czuli się coraz bardziej podskubywani i osaczani.
cdn…

(2/6)

 

The monotony of the Mazovian planes was diverted by the morena heights which were wound by the web of dirt roads leading to the individual farms hidden in the wood or the terrain depressions. The spring of the memorable year 1944 resembled the famous, unusual spring of the year 1812, famed by the genius Polish poet Adam Mickiewicz in his national bible entitled Pan Tadeus:

„O Spring! Who had then witnessed you walk through our fields, Spring of war unforgotten, spring of bounteous yields!„.

The local leadership of the underground Home Army had their work cut out for them . One could sense special air of agitation, excitement resulting from some unusual and dangerous events. The news kept arriving from the battlefront about the Soviet advantage against the Germans. Gendarmes and officials of the Third German Reich – quite recently undisputable rulers of the half of European continent including scenic surroundings of the river Okrzejka, now experienced uneasy encirclement and plucking like a fowl.

to be continued…

Little charms of Kozice – Smaczki Kozic

In the end of January 2017, I made another trip to Kozice from Warsaw on the bike in train. The weather was excellent and it helped me to show you some little charms of the neighborhood of a village.

 

Kozice sunset on the meadows on river Okrzejka Jan 27 2017

Pod koniec stycznia wybrałem się z Warszawy do Kozic z rowerem w pociągu. Pogoda była wspaniała, prawdziwie zimowa i to pomogło mi pokazać Wam trochę smaczków w otoczeniu wsi.

Kozice on the scenic slope of a hill called Czubatka Jan 28 2017

The hell placed in the idyllic location (1/6) – Piekło wojny w sielankowym krajobrazie (1/6)

…Ksiądz nie od razu zgodził się na tę spektakularną i zarazem niebezpieczną akcję. Wystarczyłby jeden kapuś i okoliczne wioski mogłyby popaść w duże tarapaty. Wszyscy pamiętali jaki los spotkał rodzinę Grzybków [nazwisko zmienione] zamieszkałych w gospodarstwie nad rzeką, kiedy Niemcy uzyskali poufną informację, że syn gospodarza chodzi do leśnych.
Parafia, jak wiele innych w centralnej Polsce, była rozległa lecz nie bogata. Okolica, malowniczo położona nad rzeczką Okrzejką, oferowała sielskie krajobrazy – wonne lasy z przewagą szumiących sosen, wśród których jednak wcinały się brzozowe zagajniki i rozpierały potężne dęby; rozległe łąki nad rzeką, jeszcze nie znające pojęcia „melioracja”, pełne były rozmaitego kwiecia; liczne młyny wzdłuż biegu rzeczki uzupełniały ów senny pejzaż z okolicznymi rozlewiskami pełnymi  ryb wszelakich, raków i żab – wszystko to stwarzało złudzenie sennego spokoju, niewinnej harmonii.

c.d.n.

The priest was wary about the projected spectacular and dangerous local guerilla action. One servile informer would be enough for a dramatic trouble of the village residents.  Everyone had in mind the fate of the Grzybek family [family name changed]  inhabiting the farm on the river, when the Germans got the confident information about the owner’s  son allegedly contacting the “men of the wood” (guerilla). The parish was broad but not rich, it was just a typical parish in central Poland. The place, offering scenic landscape centered upon a little river called Okrzejka, was a lovely location with fragrant forest of the definite pine majority, whereas here or there one could encounter the birch scrubs or powerful individual oaks;  spacious natural meadows on the river bank which knew nothing like  the land reclamation, produced charming ocean of bloom; frequent grinding-mills down the river added to the serene landscape along with the river overflow-arms full of the fish, crayfish and frogs – all the components contributed to a false image of dreamy peace, innocent harmony.

to be continued…